nocne piłkarzy rozmowy

Waldemar Kilarski - najdroższy polak w historii

W programie " Nocne Piłkarzy Rozmowy" wita państwa Janusz Walowski. W dzisiejszym odcinku moim gościem jest Waldemar Kilarski, najdroższy polski piłkarz w historii. Waldemarze, jak się z tym czujesz?

Ale z czym?

No z tym, że jesteś najdroższym polskim piłkarzem w historii.

Aaa... Normalnie się czuję, a jak mam się czuć?

No nie wiem, jakaś euforia, ekscytacja, podniecenie...

Podniecenie to ja czuję jak widzę fajnego lachona (śmiech)

Naprawdę nic nie czujesz?

Naprawdę.

Dobrze, zostawmy ten temat. Powiedz mi, jak zacząłeś grać w piłkę?

W gimbazie graliśmy z chłopakami na wuefie i raz Kazek powiedział czy bym nie poszedł z nim na trening do CF Gang Rempalkow, a że chciałem być w jakimś gangu, to poszedłem. Okazało się, że to jakiś klub nie gang, ale już z ciekawości zostałem.

I jak wspominasz lata spędzone w tamtym klubie?

Fajnie było. Siłka niezła, boisko też. Trzeba było zasuwać na treningach, ale była też niezła imprezowa ekipa. Oj co tam się działo (śmiech)

W końcu cię zauważono i trafiłeś do Estońskiego Tallinna Lõvid. Jak do tego doszło, że odkryli cię Estończycy?

A pojechaliśmy na jakiś śmieszny turniej do Obwodu Kaliningradzkiego, ruskie nam zaproponowali to nie odmówiliśmy, bo u nich wiadomo wódka i fajki tanie. Więcej piliśmy po pokojach niż graliśmy, ale jakoś widać się spodobałem, ale co i jak to nie pamiętam.

Wnoszę, że chyba lubisz alkohol i imprezy...

A co? Masz jakiś problem? Może ty pedał jesteś?

Nnnie, skądże. Nie chciałem cię urazić.

No, ja myślę.

Jak ci się podoba w Estonii?

Niezbyt. Zimniej niż w Polsce, niewiele się dzieje, jedynie dobrze, że wódka tańsza i dobrze płacą.

A jak oceniasz klub?

Mega płacą, grają też całkiem nieźle, kasa jest dzięki szejkowi z Kataru, tylko pić nie chcą i wogóle jakieś mało imprezowe typy tu grają. Wiecznie by o autach, tatuażach i fryzurach gadali. A wszyscy wymuskani tacy,że aż boję się schylać po mydło pod prysznicem.

A kibice?

Kibice w przeciwieństwie do zawodników fajni. Nie odmawiają gdy chcę się z nimi napić, stawiają drinki, na meczach żywiołowo dopingują, robią sobie ze mną zdjęcia i skandują "Kilarski, Kilarski "! Za to właśnie najbardziej ich lubię. W Polsce rzadko kiedy skandowano moje nazwisko. Żeby jeszcze więcej ich gadało po angielsku, bo tego ich języka nie idzie zrozumieć.

Dobrze. Dziękuję za wywiad.

(wyjmuje piersiówkę) Napijesz się?

Yyyy... Oddaję głos do studia.